Nasz ulubiony sport

Nie ma osoby, która nie jest w stanie znaleźć swojej ulubionej aktywności fizycznej. Owszem, dzisiejsze pokolenie tych najmłodszych dorosłych często nie znosi ruchu. Rzecz w tym, że ostatnimi czasy w szkołach lekcje wychowania fizycznego kładły nacisk na określone dziedziny sportu. Były to lekcje bogate w lekkoatletykę oraz w gry zespołowe. Jednak co, kiedy ktoś nie urodził się wybitny w tych dziedzinach sportowych, za to potrafi bez żadnego przygotowania zrobić wymyk, szpagat i salto oraz obserwując parę mistrzów w tańcu latynoamerykańskim potrafi powtórzyć wszystkie figury prawie tak samo. Czy w związku z tym coś czyni go gorszym od osób, które lubią gry zespołowe oraz lekkoatletykę, ale nie potrafią przy wyprostowanych kolanach schylić się i dotknąć podłogi choćby jednym palcem? Najwidoczniej tak, jeśli chodzi o system nauczania. Dlatego kiedy już uwolnimy się od obowiązkowego wychowania fizycznego, nareszcie możemy zapisać się na yogę, na zumbę czy kurs tańców latino. Nie dajmy sobie wmówić, że nie nadajemy się do sportu tylko dlatego, że ledwo zdawaliśmy w szkole z tego przedmiotu. Poza tym możemy zobaczyć, że nareszcie sport może być zabawą, ponieważ nikt nas nie ocenia, nie grozi nam poprawką na koniec roku szkolnego oraz grupa uczniów nie śmieje się z nas tylko dlatego, że mamy dłuższy czas w biegu na 300 metrów.

Both comments and pings are currently closed.

Comments are closed.